środa, 10 lutego 2021

Skarb, który ocalał wojnę i trafił do zbiorów Muzeum Narodowego w Lublinie

Skarb z okolic Pińska trafił do zbiorów Muzeum Narodowego w Lublinie jesienią 2020 roku, ale jego dzieje sięgają czasów II Rzeczypospolitej. 

O skarbie z okolic Pińska zrobiło się głośno w ubiegłym miesiącu za sprawą komunikatu Muzeum Narodowego w Lublinie, z którego wynika, że jesienią 2020 roku zespół zabytków - arabskich monet, ozdób i złomu ze srebra - trafił do zbiorów Muzeum. O sprawie poinformowały media lokalne (m.in. Lublin112.pl) oraz bloggerzy, w tym redakcja "Z Dziennika Odkrywcy" i "Zwiadowca Historii". Łącznie miał on zawierać 541 różnych przedmiotów.

Lunula ze skarbu zdobiona filigranem. Zbiory Muzeum Narodowego w Lublinie. Fot. Piotr Maciuk. Za zgodą: Muzeum Narodowe w Lublinie (©).
Zausznica "wołyńskiego typu" ze skarbu. Zbiory Muzeum Narodowego w Lublinie. Fot. Piotr Maciuk. Za zgodą: Muzeum Narodowe w Lublinie (©).

Pod komunikatem Muzeum wywiązała się dyskusja, w której zabrał głos Jewgienij Swydunowycz, zadając pytanie: jaka jest historia tego skarbu? Odpowiedziała na nie Danka Osuch z Pracowni Konserwacji Ceramiki i Metali w MNL, dzięki czemu możemy się dowiedzieć, że jest to ten sam zespół, który opublikowali Jan Gurba i Edward Soczewiński w 1995 roku. Czytamy w tej publikacji:

"W posiadaniu prywatnym w Lublinie znajduje się [w 1995 roku - przypis Redakcji PBN] skarb ok. 330 dirhemów arabskich (głównie Samanidów) i fragmentów dirhemów (170 połówek i dwóch trzecich, 60 ćwiartek i mniejszych fragmentów), srebrnej biżuterii (uszkodzonej) oraz drutu i złomu srebra (łącznie 250 g); poprzedni właściciel twierdzi, że jest to kompletny zespół znaleziony przed kilkudziesięciu laty w okolicach Pińska na Polesiu." [1]
Z dalszej części artykułu dowiadujemy się, że pozamonetarna część obejmowała 4 blaszane zawieszki w kształcie półksiężyca (lunule), 10 zausznic, drut z nanizanym paciorem, 41 fragmentów pociętych drutu, pierścionek z blachy, pręt, skręt dwóch drutów, podwójny splątany łańcuszek, krążek, jeszcze jeden drut. Autorzy poświęcili nieco więcej uwagi lunulom i ich analogiom z terenu dzisiejszej Ukrainy, między innymi Gniezdowa (obw. Smoleńsk), gdzie część przedmiotów znaleziono w kurhanie. Na podstawie analizy monet i fragmentów monet w skarbie (w tym i naśladownictw), głównie samanidzkich, Autorzy datowali czas ukrycia skarbu na drugą połowę X wieku [2].

Dirhem ze skarbu. Zbiory Muzeum Narodowego w Lublinie. Fot. Piotr Maciuk. Za zgodą: Muzeum Narodowe w Lublinie (©).

Z dyskusji pod tekstem dowiadujemy się też, że skarb został zakupiony od spadkobierców profesora Edwarda Soczewińskiego, wybitnego znawcy chromatografii, doktora honoris causa Akademii Medycznej w Lublinie, zarazem kolekcjonera i numizmatyka [3]. Informacje ustne przekazane pracownikom Muzeum pozwalają natomiast umieszczać odkrycie skarbu w latach 30. XX wieku. 

Obiekty są obecnie poddawane konserwacji, jak czytamy w komunikacie na Facebooku. Okazuje się, że z punktu widzenia konserwatorów, najciekawsze są ozdoby, określane mianem złomu:
"Ozdoby – ze względu na sposób dekorowania, o którym wspomnieliśmy w jednym z postów cyklu #zWarsztatuKonserwatora poświęconym technice filigranu (i granulacji), a „złom”, do którego zaliczają się wstępnie skręcone srebrne druciki – ponieważ pozwala zobaczyć „półprodukty” do wyrobu ozdób techniką filigranu".
Zausznica ze skarbu zdobiona malinowatą granulacją. Zbiory Muzeum Narodowego w Lublinie. Fot. Piotr Maciuk. Za zgodą: Muzeum Narodowe w Lublinie (©).

Zausznica ze skarbu zdobiona malinowatą granulacją. Zbiory Muzeum Narodowego w Lublinie. Fot. Piotr Maciuk. Za zgodą: Muzeum Narodowe w Lublinie (©).

Zacytujmy na koniec jeszcze raz treść komunikatu Muzeum Narodowego:
"Mamy nadzieję, że w niedalekiej przyszłości Skarb z Pińska stanie się nie tylko ciekawym i pięknym eksponatem muzealnym, ale także fascynującym tematem interdyscyplinarnych projektów badawczych Muzeum Narodowego w Lublinie".
Skarb z okolic Pińska, jako jeden z niewielu z obszaru II Rzeczypospolitej, przetrwał zawieruchę wojenną. Dobrze, że trafił do zbiorów publicznych. 

[1] Gurba, Soczewiński 1995, s. 50. Por. Bibliografia - Litera G.
[2] Tamże, s. 50-56.
[3] Wspomnienia Profesora o przedwojennym Lublinie znalazły się na stronie Historii Mówionej

***

Zainteresowani? Zajrzyjcie koniecznie do działu Internet - tam znajdziecie znacznie więcej źródeł!

poniedziałek, 1 lutego 2021

Monety z Sutton Hoo: zapłata za podróż w zaświaty

Właśnie weszła na nasze domowe ekrany i monitory nowa produkcja Netlfixa: "Wykopaliska" ("The Dig"). Pojawiają się w polskim Internecie pierwsze recenzje, my tymczasem przyjrzymy się monetom z Sutton Hoo, bo kryją one pewną tajemnicę.

Słynny hełm z Sutton Hoo znajduje się w eksponowanym miejscu i należy niewątpliwie do jednych z największych atrakcji Muzeum Brytyjskiego. Film rzetelnie odtwarza okoliczności odkrycia zespołu grobowego, w którym był hełm i wiele innych, niezwykle cennych zabytków, a dodatkowo przypomina światu postać odkrywcy, Basila Browna, który działał na zlecenie właścicielki posiadłości, Edith Pretty. Działo się to wszystko dosłownie w przeddzień wybuchu II wojny światowej, co całej historii - a zarazem filmowi - dodaje niezwykłej dramaturgii. Nie będą zapewne narzekać także miłośnicy Indiany Jonesa i melodramatów. Dla każdego coś miłego.

Tym, którzy jeszcze nie mieli okazji odwiedzić British Museum, możemy polecić stronę poświęconą sali nr 41 (Room 41) w Muzeum Brytyjskim. Zajrzyjcie też koniecznie na tę stronę British Museum: LINK, a jeśli jesteście głodni dodatkowych informacji, odwiedźcie także blog British Museum.

To właśnie na tym ostatnim ukazał się niezwykle interesujący tekst pani kurator z British Museum, Sue Brunning* o doświadczeniach związanych z realizacją filmu. Wynika z niego, że zaczęło się od wizyty dwóch pań odpowiadających za produkcję i oblicze artystyczne filmu, Marii Djurkovic i Karen Wakefield. Odwiedziły one Brunning latem 2019. Obie panie były zdumione bogactwem dostępnej dokumentacji na temat odkryć i spędziły wiele godzin na studiowaniu zdjęć i zapisków. Już w październiku tamtego roku powstała najważniejsza część planu filmowego: odtworzenie odcisku zewnętrznej strony łodzi pogrzebowej. Na starych zdjęciach i na planie filmowym widzimy tylko to, co pozostało z łodzi z VII w. po Chr. w warunkach, w których drewno zmieniło się w pył. Na ekranie śledzimy natomiast postępy badań. Brown określa siebie jako "explorer", czyli "archeologa-amatora", bez studiów. Archeolog z dyplomem pojawia się mniej więcej w połowie filmu - to Charles W. Philips. Według Brunning, relacje Browna i Philipsa zostały nieco podkoloryzowane w celu zwiększenia dramaturgii. Krótko potem pojawia się młodziutka Peggy Piggot, aby odkryć pierwszy złoty zabytek - fragment ozdobnej oprawy pochwy miecza. Zdarzenie to miało w rzeczywistości miejsce w dniu 21 lipca 1939 roku, a po nim nastąpiło to, co Brunning określiła jako "dni oszałamiających odkryć" ("days of jaw-dropping discoveries"). Realizatorzy zadbali o to, aby kopie zabytków były umieszczone tak, jak oryginały odkrywane 80 lat wcześniej.

Sutton.Hoo.PurseLid.RobRoy
Wieko sakiewki, w której znajdowały się monety. Rob Roy User: Robroyaus on en:wikipedia.org. British Museum, CC BY-SA 2.5, via Wikimedia Commons

Moment odkrycia złotych monet jest jednym z ważniejszych dla narracji archeologicznej w filmie. Philips wpada w stan uniesienia i wkrótce oświadcza - ta scena znalazła się w trailerze - że wieki ciemne nie są już tak ciemne, jak się wydawało. Skąd ta ekscytacja? Po pierwsze, monety pozwoliły ostatecznie potwierdzić datowanie całego zespołu grobowego na pierwszą połowę VII wieku, co wcześnie przeczuwał Brown, a po drugie dowodziły, że Anglo-Sasi w tym czasie znali monety (choć nie posługiwali się nimi tak jak my dzisiaj), a więc byli społeczeństwem zaawansowanym cywilizacyjnie. 

Monety Franków z VII wieku, trzy blankiety i dwie sztabki złota znalezione w łodzi - pochówku pod kurhanem nr 1 w Sutton Hoo. Źródło: British Museum. Licencja: CC BY-NC-SA 4.0.

Monety zostały umieszczone pierwotnie w skórzanej sakiewce oprawnej w ramkę i wieko zdobione grantami i emalią komórkową. Był to bardzo starannie dobrany zestaw 37 monet o nominale tremissis, odpowiadającym wagowo 1/3 solida rzymskiego, wybitych przez Franków w końcu VI - początku VII w. Każda pochodziła z innej mennicy i ważyła nie więcej niż 1,5-2 gramy. Dodatkowo znalazły się tam trzy blankiety, czyli krążki bez żadnych wyobrażeń i dwie niewielkie sztabki złota. Datowanie monet było i nadal może być przedmiotem dyskusji, choć pewnie osadzają one czas pochówku na lata 610-635. Co jednak najbardziej fascynuje w przypadku monet z Sutton Hoo, to fakt, że ich liczba zgadza się z liczbą stanowisk dla wioślarzy na łodzi! Pierwszy zwrócił na to uwagę wybitny numizmatyk, Philip Grierson, już pół wieku temu i do dziś jest to chyba najczęściej przywoływane wyjaśnienie funkcji tych monet: stanowiły one szczególny rodzaj tzw. obola Charona, zapłatę dla wioślarzy, przewoźników w Zaświaty.

____________

* Publikacje Brunning: LINK

sobota, 30 stycznia 2021

Węgry: skarb tysięcy monet z XV-XVI w.

Na Węgrzech odkryto duży skarb denarów z pierwszej połowy XVI wieku - łącznie blisko 7000 sztuk, w dwóch turach, w 2019 roku i grudniu 2020 roku. Co czyni znalezisko znacznie ciekawszym, to dodatki.

O znalezisku poinformowało Ferenczy Múzeumi Centrum, w dniu 10 stycznia tego roku, na Facebooku, a 23 stycznia ukazało się uzupełnienie komunikatu, w którym pracownicy Muzeum stwierdzili, że żadna ich informacja prasowa nie spotkała się dotąd z tak dużym zainteresowaniem - od Australii do Bułgarii. Rzeczywiście, pisano o tym odkryciu, dla przykładu i w Heritage Daily, i na stronie Ancient Origins. Muzeum  prowadziło w latach 2019-2020 badania archeologiczne na stanowisku średniowiecznym, w miejscowości Újlengyel w gminie Pest, co można - jak pisze Zwiadowca Historii - przełożyć na "Nowy Polak". W pierwszym roku badań znaleziono jedynie 150 monet. W ubiegłym miesiącu archeolodzy powrócili na stanowisko z wykrywaczami metalu i znaleźli nowy zespół monet, w pewnym oddaleniu od poprzedniego miejsca, wraz z glinianym garnkiem, w którym był ukryty. Garnek był rozbity na wiele części, ale - jak widać na zdjęciach - zespół zachował się w zwartej postaci.  

Miejsce odkrycia skarbu. Za zgodą: Ferenczy Múzeumi Centrum (©).

Rozbity garnek i jego zawartość. Za zgodą: Ferenczy Múzeumi Centrum (©).

W skład zespołu wchodziły monety Macieja Korwina (1458-1490), Władysława II Jagiellończyka (1490-1516) i Ludwika II Jagiellończyka (1516-1526). Skarb został ukryty zapewne około roku 1526 (na pewno nie wcześniej niż w 1520 r.), a więc zapewne w związku z Bitwą pod Mohaczem. Sporą wartość takiego majątku badacze przeliczyli na zakup 7 koni ówcześnie lub 1 luksusowego samochodu... obecnie. 

Cztery floreny ze skarbu. Za zgodą: Ferenczy Múzeumi Centrum (©).

No dobrze, teraz o dodatkach. To jedna moneta srebrna i cztery złote. Ta pierwsza to... denar Lucjusza Werusa, czyli współrządcy Marka Aureliusza w latach 161-169. Monety antyczne, zwłaszcza denary rzymskie, znajdowane były w Europie od średniowiecza i są wciąż znajdowane. Po prostu było ich kiedyś naprawdę bardzo dużo, a dzisiaj zostało, no cóż, znacznie mniej, ale wciąż dużo. Ze względu na wysoką jakość kruszcu, monety zwane dawniej "pieniążkami świętego Jana" włączano do ukrywanego majątku. Właśnie ukazała się praca zbiorowa pt. "Okruchy starożytności. Użytkowanie monet antycznych w Europie Środkowej, Wschodniej i Północnej w średniowieczu i w okresie nowożytnym" pod redakcją Mateusza Boguckiego, Arkadiusza Dymowskiego i Grzegorza Śnieżki, poświęcona dokładnie takim przypadkom.

Monety po wstępnej segregacji. Za zgodą: Ferenczy Múzeumi Centrum (©).


Cztery złote monety - floreny - możecie oglądać na zdjęciu; zostały wybite za panowania Macieja Korwina w mennicy w Kremnicy. Jednak najrzadszym ze wszystkich numizmatów w skarbie był denar watykański papieża Piusa II z lat 1458-1464. 

***

Zainteresowani? Zajrzyjcie koniecznie do działu Internet - tam znajdziecie znacznie więcej źródeł!

wtorek, 26 stycznia 2021

Znaleziska monet i skarby w 2020 roku

Startujemy! Zaczynamy przeglądem najważniejszych publikacji internetowych dotyczących numizmatyki w 2020 roku. Sporo nowych znalezisk, rekordowa cena za polski numizmat, relacje z poszukiwań w czasach pandemii. 

Sposób na aktywność w czasach pandemii. Znaleziska ogrodowe, wykrywacz

No właśnie, zacznijmy od lockdownu. Zamknięte siłownie, galerie handlowe - każdy zadawał sobie pytanie: co robić, jak sobie radzić? Wielu odpowiedziało sobie: iść w teren z wykrywaczem metali. Igor Murawski na stronie Poszukiwacze.org napisał o znalezisku z Wielkiej Brytanii, które było efektem "lockdownowego pielenia". Pewna rodzina w przydomowym ogródku w New Forest w południowej Anglii natknąć się miała podczas odchwaszczania na skarb złotych monet z późnego XV-XVI wieku, ukrytych pewnie około 1540 roku. "Skarb jest dość symptomatyczny", pisał Autor, "ponieważ w roku 2020, ze względu na wprowadzone w Wielkiej Brytanii obostrzenia poruszania się, znacznie wzrosła ilość znalezisk zgłaszanych podczas prac ogrodowych". Na stronie Portable Antiquities Scheme (PAS) określa się je jako "garden finds", a więc "znaleziska ogrodowe". Zaobserwowano wyraźną korelację: liczba zgłoszonych odkryć zwiększała się podczas wiosennego i jesienno-zimowego lockdownu. Od marca do maja zarejestrowano - bagatela - 6251 znalezisk!

Poszukiwania tego typu w Polsce bez pozwolenia są traktowane jako przestępstwo, grozi za to wysoka kara, łącznie z więzieniem, zgodnie z Ustawą o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami z dnia 23 lipca 2003 roku, art. 190c (nowelizacja z dnia 1 stycznia 2018): "Kto bez pozwolenia albo wbrew warunkom pozwolenia poszukuje ukrytych lub porzuconych zabytków, w tym przy użyciu wszelkiego rodzaju urządzeń elektronicznych i technicznych oraz sprzętu do nurkowania, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2" (Lex Lege). Działa jednak w naszym kraju coraz więcej legalnych grup skupiających poszukiwaczy, a informacje o ich odkryciach trafiały nawet do elektronicznych mediów profesjonalnych o dużym zasięgu. Warto przedstawić tu najważniejsze.

Na początku czerwca członkowie Stowarzyszenia Historyczno-Eksploracyjnego „Jaćwież” poinformowali o tym, że trafili na skarb w Ełku. Pod hasłem Internet znajdziecie odnośniki do wideo-relacji z odkrycia w 13 (!) odcinkach. O znalezisku informował serwis PAN Nauka w Polsce., a także prezydent Ełku na swoim koncie na Facebooku. W materiale opublikowanym na portalu Ełk dla Was Redakcja informowała o odkryciu wielu przedmiotów z młodszych epok, w tym kawałka matrycy drukarskiej XIX-wiecznego tygodnika hebrajskiego Hamagid.

Autor znanej i poczytnej strony Zwiadowca Historii, Bartłomiej Stój, pochwalił się udziałem w badaniach archeologicznych w Krakowie, przy ulicy Blich, związanej z inwestycją PKP, czyli usunięciem kolejowego nasypu ziemnego. Podczas badań udało się znaleźć dzięki wykrywaczowi metalu 60 numizmatów, głównie szelągów Jana Kazimierza, ale także monety srebrne i jedną złotą: dukat Krystyny Wazówny z 1624 roku. Bogatą dokumentację zdjęciową z badań możecie znaleźć na stronie Love Kraków.

Po kilku wiekach tzw. boratynka spod ulicy Blich w Krakowie wychodzi na światło dzienne. Fot. Bartłomiej Stój. Za zgodą: Zwiadowca Historii (©).

Poszukiwacze zrzeszeni w grupie historyczno-eksploracyjnej Weles byli aktywni w okolicach Torunia i mieli szczęście do dużych okazów srebrnych. Odkryli 1 połtina (pół rubla) Piotra I z 1721 roku oraz talar tzw. "popiersiowy" (rijksdaalder) wybity w Zjednoczonych Prowincjach Niderlandów. 

Media (także brukowce) chętnie też dzieliły się historią Pana Bogusława Rumińskiego, który w dniu 22 października miał natrafić na skarb monet z XVII w. ... spadając z roweru. Zawiadomienie o znalezisku trafiło do bydgoskiej delegatury Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Toruniu; dwa dni później na tym samym miejscu znaleziono jeszcze 13 monet. Większość monet to szóstaki, ale są też orty. Jak czytamy w komunikacie Samorządowego Zespołu Oświaty i Kultury w Rojewie, przygotowywano w październiku dokumenty o wystąpienie do Ministra Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu o nagrodę dla znalazcy, a monety miały trafić po konserwacji do Muzeum Jana Kasprowicza w Inowrocławiu. Tak się stało - możemy o tym poczytać na stronie Gazety Pomorskiej. Zobacz materiał wideo o skarbie na stronie TVP3 Bydgoszcz

Szóstak miejski Toruń 1530
Szóstak z 1530 roku (Gabinet Numizmatyczny Damian Marciniak, CC BY-SA 4.0, via Wikimedia Commons).

Powyższe przykłady to dowód na to, że możliwe jest prowadzenie legalnych poszukiwań z użyciem wykrywaczy metali przez osoby, które nie są archeologami, a zgłoszenie przypadkowego znaleziska może popłacać. Konieczny jest wysiłek organizacyjny i zmierzenie się z "papierologią", ale odkrycia mogą stać się chlubą regionu, o ile druga strona - czyli archeolodzy, konserwatorzy i muzealnicy - wykaże odpowiednio dużo dobrej woli.

"W gruncie rzeczy", czyli skarby monet z Cichoborza i Słuszkowa

"Są takie momenty w życiu archeologa-muzealnika, kiedy błyskawicznie podnosi się ciśnienie, brakuje słów, by opisać to co się widzi, a w głowie kłębią się na zmianę myśli przerażenia i niedowierzania" - 
- tymi słowami w dniu 30 marca Muzeum im. ks. Stanisława Staszica w Hrubieszowie obwieściło odkrycie skarbu denarów rzymskich datowanych od cesarza Nerwy (96-98 r.) do cesarza Septymiusza Sewera (193-211 r.), o łącznej wadze 5,5 kg, z miejscowości Cichobórz w gminie Hrubieszów. Na monety natknął się pan Mariusz Dyl i po wstępnym oczyszczeniu monet zdecydował się przekazać znalezisko do Muzeum, idąc za przykładem wielu innych znalazców z tego regionu. Dodatkowo, wskazał miejsce największego skupiska monet, a następnie uczestniczył w ratowniczych badaniach archeologicznych, dzięki którym do liczby 1753 denarów dołączyły kolejne, z badań - łącznie 137 sztuk na odcinku ponad 100 metrów (por. D: Dymowski Arkadiusz, Myzgin Kirill 2014). 
"Monety wkrótce trafią do kompleksowego opracowania, w wyniku którego powstanie atrakcyjna dwujęzyczna publikacja. Będzie to jednocześnie katalog wystawy, na której planujemy opowiedzieć o burzliwych dziejach Kotliny Hrubieszowskiej po koniec II wieku po Chr., a jednocześnie przybliżyć barwne życiorysy rzymskich cesarzy przedstawionych na monetach" - 
- zapowiedziało Muzeum. Odkrycie spotkało się z dużym odzewem w mediach lokalnych, ogólnopolskich, a nawet zagranicznych. Pod hasłem Internet znajdziecie linki do materiałów z Radia Lublin, "Kuriera Lubelskiego", "Tygodnika Zamojskiego", "Super Expressu Lublin", Katolickiego Radia Zamość, "Dziennika Wschodniego", a nawet serwisu Ceny Rolnicze. O odkryciu pisano w serwisach Onet.pl, Portal News, Gazety Wyborczej, Radia Eska i na stronie PAP Nauka w Polsce - linki znajdziecie po prawej. 

Denary rzymskie ze skarbu z Cichoborza. Fot. Anna Hyrchała, za zgodą: Muzeum im. ks. Stanisława Staszica w Hrubieszowie (©).

Obszerniejszy tekst na temat znaleziska ukazał się na stronie Archeologii Żywej. Zabrał w nim głos prof. dr hab. Andrzej Kokowski. Tego badacza cytowała też "Gazeta Wyborcza":
"Nie mogę spać, moja wyobraźnia się gotuje" - 
- zadeklarował, a poza tym podkreślił, jak duże znaczenie będzie miał ten skarb - niczym "Dzwon Zygmunta polskiej archeologii" rozsławiać ma imię miasta i regionu po granice Unii Europejskiej. Możecie też o tym posłuchać w nagraniach radiowych na stronie Katolickiego Radia Zamość. Odkrycie odbiło się też echem za granicą: Stuart Dowell informował o nim na polskiej stronie The First News, ale dyskusja wokół tego tekstu rozwinęła się zupełnie gdzie indziej, na blogu The History Blog. O sprawie informował także Ian Harvey z The Vintage News. oraz Ed Whelan na godnej polecenia stronie Ancient Origins; ten ostatni rozwinął w swoim tekście wątek wojen między Gotami a Wandalami jako tło ukrycia depozytu. Wreszcie, anglojęzyczna wersja komunikatu PAP trafiła na stronę Archaeology.org

Równie sensacyjne było odkrycie kolejnego skarbu w Słuszkowie w listopadzie 2020 roku. Na pierwszy - określimy go za doktorem Adamem Kędzierskim jako "Słuszków 1" - natrafiono w 1935 roku. Świat dowiedział się o nim dopiero w 1958 roku, kiedy trafił do zbiorów Muzeum Okręgowego Ziemi Kaliskiej w Kaliszu, co było zasługą kierownika stacji archeologicznej Instytutu Historii Kultury Materialnej PAN w Kaliszu, Krzysztofa Dąbrowskiego. Zawierał nieco ponad 13 tysięcy zabytków, głównie monety, ale ozdoby i placki srebra. Najmłodsze monety pozwalają stwierdzić, że całość została ukryta na przełomie XI i XII wieku. Dawne znalezisko jest wciąż przedmiotem intensywnych studiów numizmatycznych nad typami i chronologią monet w nim dominujących, czyli denarów krzyżowych. "Słuszków 1" ma równie istotne znaczenie dla badań nad mennictwem Sieciecha, bo w żadnym innym zespole nie wystąpiło tyle monet palatyna Władysława Hermana. To właśnie potrzeba lepszego poznania miejsca i okoliczności odkrycia sprzed wojny doprowadziła do odkrycia archeologów z Instytutu Archeologii i Etnologii PAN:
"W listopadzie bieżącego roku w Słuszkowie, pow. Kalisz pod kierunkiem dr. Adama Kędzierskiego przeprowadzono archeologiczne badania rozpoznawcze. Prace związane były z przygotowaniem do druku monografii wczesnośredniowiecznego skarbu ze Słuszkowa (...). Zespół wstępnie datowany jest na pierwsze lata XII stulecia. Zachował się zapewne w stanie nienaruszonym. Został zdeponowany w naczyniu ze zniszczoną jedynie górną partią. Na przyszły rok planowane są prace inwentaryzacyjne i konserwatorskie odkrytego zespołu" - 
- mogliśmy przeczytać 3 grudnia w oficjalnym komunikacie IAiE PAN na Facebooku. Nowy skarb - nazywany jak można się domyślić "Słuszków 2", nie jest jeszcze w pełni rozpoznany, jednak wstępnie rozpoznana część - około 1300 monet - pozwala datować jego ukrycie na około 1105 rok. Wedle informacji podanych w tekście dr. Kędzierskiego w "Archeologii Żywej", zawiera, znów podobnie jak pierwszy depozyt, głównie "najmłodsze odmiany denarów krzyżowych z krzyżem perełkowym, prostym oraz pastorałem". Dużo emocji wzbudził jeden z czterech złotych pierścieni znalezionych wraz z monetami. Znajduje się na nim napis w alfabecie cyrylicznym:

„[Господ]ипомъзи [ра]бесвое[и] Марии / Panie pomóż służce swojej Marii” -

- który, jak czytamy w tekście Ewy Bąkowskiej w "Archeologii Żywej", przypisywano początkowo Marii, żonie Piotra Włostowica, jednak bardziej prawdopodobne - wedle późniejszego komentarza redakcyjnego - byłoby przypisanie go księżniczce ruskiej Dobroniedze Marii, córce wielkiego księcia kijowskiego Włodzimierza Wielkiego, żonie Kazimierza Odnowiciela. 


Denary sluszkow
Fragment skarbu "Słuszków 1", odkrytego w 1935 roku. 
Ivanu, CC BY-SA 3.0 <http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/>, via Wikimedia Commons

O Słuszkowie pisały elektroniczne media lokalne, ogólnopolskie i zagraniczne - pełny zestaw linków znajdziecie po prawej. Te ostatnie mogły korzystać z materiału Stuarta Dowella zamieszczonego na stronie The First News i tak artykuły ukazały się na stronie Heritage DailyObserver i Express.co.uk oraz na licznych innych platformach, które powielały informacje źródłowe. 

Inne odkrycia i rekord ceny polskiej monety na aukcji

Jeśli chodzi o inne, ciekawe odkrycia z poprzedniego roku, znów przenosimy do się do okolic Hrubieszowa. Skarb 351 szelągów Jana Kazimierza odkryto późnym latem w Gródku, znaleziono też fragmenty glinianego naczynia, w którym był zdeponowany skarb. 
"Do odkrycia doszło podczas trwania nieinwazyjnego badania archeologicznego (tj. geofizyczne i powierzchniowe) w Gródku, które jest elementem projektu dofinansowanego ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Od maja zebrano już dziesiątki tysięcy zabytków (z 10 hektarów pól) o łącznej wadze około pół tony" -
Walentynkowy prezent zdarzył się Panu Przemysławowi Szyndlarewiczowi, który 14 lutego przy drodze Lubań-Zgorzelec, na wysokości wsi Wyręba, natrafił na kilka monet. Znalazca poinformował służby konserwatorskie.
"Zabytki znaleziono na wschodnim skraju lasu białogórskiego, przy dawnym szlaku handlowym Via Regia. W miejscu odkrycia Muzeum Regionalne w Lubaniu przeprowadziło badania archeologiczne. Łącznie odkryto 40 monet w tym 5 złotych. Ustalono, że monety pochodzą z wtórnie rozproszonego skarbu, ukrytego w czasie najazdów husyckich w 1431 roku" - 
- czytamy na stronie Muzeum Regionalnego w Lubaniu, do którego trafił skarb. Godne pochwały jest też to, że zabytki szybko, bo już w czerwcu, trafiły na wystawę "800 lat Lubania"

Pokaz monet ze skarbu  z Kożuchowa w Muzeum Ziemi Lubuskiej 20 lutego 2020 roku. Fot. A. Błażyńska. Z Archiwum Muzeum Ziemi Lubuskiej, za zgodą: Muzeum Ziemi Lubuskiej (©).

Wspomnijmy wreszcie o kilku znaleziskach sprzed 2020 roku, które doczekały się upublicznienia lub przypomnienia. Skarb 89 talarów z XVI-XVII w. odkryty został w Kożuchowie, przy ul. Legnickiej, podczas badań archeologicznych prowadzonych w listopadzie 2019 roku. Wykopaliska prowadziło dwóch archeologów, Bartłomiej Gruszka i Sławomir Kałagate. 
"Takie znaleziska monet nie zdarzają się często – mówi Gruszka. – To skarb co się zowie, zarówno w naszym pojęciu, jak i w obiegowym, tym najbardziej działającym na wyobraźnię. Mój kolega ma na koncie podobne odkrycie, dla mnie zdecydowanie pierwsze" - 
wypowiedź jednego z archeologów cytowała Gazeta Lubuska. Badacze czekali z upublicznieniem informacji do stycznia 2020 roku, do czasu zakończenia badań. W dniu 20 lutego odbył się pokaz skarbu w Muzeum Ziemi Lubuskiej z udziałem dwóch wspomnianych archeologów oraz Karola Błaszczyka. Sądząc ze zdjęć w galerii zamieszczonej na stronie Muzeum, prezentacja w ramach Studium Wiedzy o Sztuce i Historii cieszyła się dużym zainteresowaniem. Jak informowało Radio Zielona Góra, zabytki miała przejąć Fundacja Archeologiczna w Zielonej Górze, a ich stała ekspozycja planowana jest w Bytomiu Odrzańskim.

Równie ciekawie, ale i tajemniczo, przedstawia się sprawa odkrycia sesterców rzymskich w Górach Kruczych k. Lubawki. Sprawa wypłynęła na początku marca:
"O odkryciu monet nie wiedzą mieszkańcy Lubawki, bo znalezisko było utrzymywane w tajemnicy z obawy o to, że poszukiwacze skarbów zaczną rozkopywać okolice. Bożena Pełdiak z Lokalnej Grupy Działania Kwiat Lnu uważa jednak, że odkrycie powinno stać się jedną z atrakcji regionu" - 
- informowało Radio Wrocław. W dniu 28 kwietnia ukazał się na Facebooku komunikat Instytutu Archeologii Uniwersytetu Wrocławskiego, który jest głównym źródłem informacji o znalezisku. Dwa dni później ukazał się jeszcze tekst na stronie Instytutu o badaniach archeologicznych w Górach Kruczych. W obu materiałach podkreślono niezwykłość znaleziska: monety rzymskie nie są rzadkością w Polsce, ale są to głównie srebrne denary. Znaleziska sesterców na Dolnym Śląsku należą do rzadkości, podobnie jak odkrycia w rejonach górskich. Zabytki - jak możemy przeczytać - są opracowywane i przygotowywana jest publikacja naukowa na ich temat. 

O licznych, nierzadko bogatych odkryciach Polaków na Wyspach Brytyjskich informował Bartłomiej Stój na stronie Zwiadowca Historii w kwietniu i listopadzie. Linki do materiałów Zwiadowcy Historii o największych odkryciach numizmatycznych w ubiegłym roku za granicą znajdziecie pod hasłem Internet.

Wróćmy jeszcze na chwilę na Wyspy, bo w ubiegłym roku miało tam miejsce niezwykłe odkrycie: wedle relacji przytoczonej przez Treasure Hunting Magazine ptasiarz obserwował pojedynek myszołowa i srok, kiedy spojrzał w dół i zobaczył, że coś się błyszczy na skraju pola. Okazało się, że był to skarb złotych staterów celtyckich z ostatnich lat panowania królowej Boudiki, czyli początku 2. połowy I w. po Chr., która dowodziła powstaniem przeciwko Rzymianom. Jej historię ładnie przypomniał Bartłomiej Stój na stronie Zwiadowca Historii, na której możecie też poczytać o znalezisku. Anonimowy obserwator ptaków po wydobyciu dwóch złotych monet poszedł do domu po wykrywacz. Wrócił z reklamówkami wypełnionymi 1300 staterami o wartości ponad 1 miliona dolarów!

Złote statery celtyckie ze skarbu z angielskiego interioru. Zdjęcie za zgodą: Treasure Hunting Magazine (©).

Na koniec wspomnijmy o rekordzie - na aukcji Desa Unicum "Kolekcja polskich monet złotych 1535-1925" ustanowiony został rekord ceny numizmatu w Polsce. Pięćdziesięciodukatowa moneta koronna Zygmunta III Wazy z 1621 roku osiągnęła na aukcji cenę dwóch milionów czterystu tysięcy złotych!

***

Zainteresowani? Zajrzyjcie koniecznie do działu Internet - tam znajdziecie znacznie więcej źródeł!